Lęk generuje przymus. Wszystko cokolwiek wykonujesz pod wpływem lęku robisz dlatego, że musisz a nie dlatego, że chcesz. Lęk nie pozostawia Ci wyboru a nawet więcej — pozbawia Cię wolnej woli, czyniąc z Ciebie niewolnika. Swoje obowiązki wykonujesz dlatego, że lękasz się konsekwencji nie wykonania ich; jesteś w pewnym układzie czy w związku dlatego, że boisz się samotności. To pozbawia nas czerpania przyjemności i radości z życia — jeśli pojawia się w Twoim życiu w sposób automatyczny blokuje doświadczanie radości. Radość Cię otwiera na świat i na innych — lęk zamyka i wycofuje z życia. Nie tylko trudno o życiową radość przy wysokim poziomie lęku ale także prawie niemożliwe staje się doświadczenie głębokiej miłości. Zauważ, że rdzeń angielskiego słowa odwaga (courage ) pochodzi od łacińskiego cor, które oznacza „serce”. Ścieżka serca czyli miłość wymaga odwagi! Odwaga zaś to podążanie w nieznane wbrew obawom.

Głowa kalkuluje; serce podejmuje ryzyko zaś strach znika gdy stajemy się coraz odważniejsi.

bez zmartwień,

wolni od konfliktów,

niepamiętający o

dniu wczorajszym,

nic niewiedzący o jutrze…

oto jest PRAWDZIWA

SZTUKA ŻYCIA

Projekt Egoistka

Przywiązanie rodzi lęk!

Źródłem lęku jest przywiązanie, uzależnienie naszej egzystencji od któregoś z czynników zewnętrznych i perspektywa lub możliwość jego utraty. Dla przykładu jeśli swoje przetrwanie na poziomie podstawowym (życie/śmierć) uzależniłeś od pracy to perspektywa utraty pracy sparaliżuje Cię lękiem na poziomie biologicznym. Poczujesz się dosłownie tak jakby ktoś zagroził Twojemu przetrwaniu. Utożsamiłeś swoje życie z pracą. Utarta pracy oznacza dla Ciebie śmierć.

Podobnie można uzależnić się od partnera czy dzieci. Świadomość ich utraty będzie Cię napędzała lękiem. Aby uwolnić się od strachu jest tylko jedna droga — stopniowe pozbywanie się uzależnień i uwiązań. Lęk trzyma Cię w stalowym uścisku, nie możesz działać w sposób racjonalny, swobodny. Nie widzisz możliwości a jedynie ograniczenia. Zabiera Twoją życiową energię i dosłownie upośledza Twój oddech. Możesz to sprawdzić — wystarczy, że zwrócisz uwagę na to jak oddychasz w dużym stresie czy strachu.

„Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach”— powiedział kiedyś Roosevelt. Miał rację! Lęk sprawia, że nie szanujemy niczego, nawet siebie. Zastanów się przez chwilę jak zachowujesz się w strachu? Tracisz zaufanie do świata i do siebie, zaczynasz się nad sobą litować a litość to nic innego jak przekonanie o Twojej słabości. Nie wierzysz we własne siły i w siebie samego — w to, że poradzisz sobie z sytuacją, której się lękasz. Gdybyś ufał sobie nie bałbyś się lecz czuł spokój. Jednak człowiek sparaliżowany lękiem myśli: „jestem nic nie wart, zbyt mało inteligentny, za słaby, zbyt mało ważny abym sobie poradził, aby ktoś się ze mną liczył.”

Jak powiedział kiedyś Osho „Ludzie nieustannie robią problemy z niczego. Rozmawiałem z tysiącami ludzi o ich problemach; ani jeden problem nie był poważny! Wszystkie one są udawane — tworzysz je, bo bez problemów czujesz się pusty. (…) Proszę, spójrz na to, co robisz, na te wszystkie nonsensy. Najpierw tworzysz problem, a potem szukasz rozwiązania. Zwróć uwagę, dlaczego tworzysz problem. Rozwiązanie problemu leży już na początku — nie twórz go!”[1]

Popularne strategie obronne

Permanentny lęk upośledza Twoją psychikę i pozbawia życiowej energii. Zamiast żyć przyjmujesz strategie obronne. Oto trzy najbardziej popularne:

  1. Sceptyk-racjonalista

Bezpieczną strategią jest wycofanie się i nie angażowanie w relacje. Lepiej utrzymać bezpieczny dystans w stosunku do świata a nieoceniony w tym okazuje się sceptyczny racjonalizm. Żyje oddzielony od otoczenia szklaną szybą, która ubezpiecza i zabezpiecza go na wypadek cierpienia — jednocześnie jednak staje się jego więzieniem. Nie potrafi nawiązać bliskiej relacji emocjonalnej, nawet w związku jest oziębły.

  1. “Gorsząca się ciotka”

Lęk każe mu przyjmować różnego rodzaju nakazy, zakazy, techniki samoudręczenia byle tylko nie nawiązać prawdziwego kontaktu ze światem. Nie akceptuje on siebie dlatego stwarza wyidealizowany i sztuczny obraz swojej osoby. Sztywność i schematyzm pozwalają mu uniknąć cierpienia. Ich stosunek można obrazowo określić mianem „gorszącej się ciotki” — różnego rodzaju tabu chronią go jak szklana szyba sceptyka-racjonalistę. Za pozorne bezpieczeństwo płaci jednak wysoką cenę — martwotę życia emocjonalnego.

  1. “Przymilacz”

Ten typ przyjmuje odmienną strategię — zamiast uciekać, przymila się otoczeniu, które stanowi główne źródło lęków. Stara się wszystkich nastawić przychylnie do siebie wierząc w to, że pozwoli mu to przetrwać. Jego głównym utrapieniem jest odpowiedź na pytanie „co ludzie o mnie myślą”. Ta powracająca natrętna myśl spędza mu sen z powiek. Nigdy nie jest sobą lecz tym kim inni chcą go widzieć. W konsekwencji nie wykształcił własnej osobowości, nie ma też dostępu do własnego wnętrza. Jest absolutnie rozpuszczony w świecie zewnętrznym: „Jestem tym co o mnie pomyślisz!” — zdają się głosić. Jego więzieniem stają się własne maski — niezliczone ilości ról, które odgrywa pochłaniają całą życiową energię. Dlatego też jest permanentnie zmęczony. Brak życiowej energii to zresztą cecha wszystkich typów lękowych.

Nie taki strach straszny czyli strategie pracy z lękiem

  • Zacznij odważnie podążać w stronę nieznanego. Małymi krokami. Jeśli lęk wzmaga w organizmie procesy dezintegracyjne czyli innymi słowy „traci głowę” zawęża się jego perspektywa a także zdolność elastycznego działania tak odwaga wzmaga procesy integracyjne. Człowiek odważny wie do czego dąży, ma do siebie zaufanie i szacunek a także wewnętrzna pewność, że poradzi sobie w sytuacji zagrożenia. Pamiętaj, że odwaga eliminuje strach lecz nie od razu jak za dotknięciem magicznej różdżki — dzieje się to stopniowo. Im więcej decyzji, które podejmiesz samodzielnie, biorąc za nie odpowiedzialność tym strach będzie mniejszy. Nie przez przypadek mówi się, że „strach ma wielkie oczy” w życiu gdy staniesz „oko w oko” z sytuacją, której się boisz zazwyczaj okazuje się, że nie jest ona tak przerażająca jak w naszych scenariuszach. Gdy będziesz otwarty i podejdziesz do zagadnienia bez oczekiwań zawsze znajdziesz rozwiązanie.
  • Uwierz w to co robisz. Choć brzmi to jak frazes, wiara jest ważnym sprzymierzeńcem w pracy z lękami. Nie chodzi tutaj o wiarę religijną, lecz o rodzaj pewności i wiary w siebie i we własne możliwości. Wiara rodzi szczególny rodzaj optymizmu i życiowej lekkości. Pamiętaj, że Twoja przyszłość kształtuje się w teraźniejszości więc zawsze istnieje wiele możliwych scenariuszy i wariantów rzeczywistości. Wszystko zależy od tego jaką decyzję i kroki podejmiesz Ty sam. Ważne przy tym jest by utrzymywać szerszą niż węższą perspektywę. By widzieć więcej konsekwencji czy też związków przyczynowo-skutkowych. Silny stres i strach niestety zabierają Ci sporą porcję IQ. Gdy działasz kierowany niższym mózgiem — gadzim — twój iloraz inteligencji również przypomina myślenie gada: “walcz” lub “uciekaj” ewentualnie “zastygnij” czyli „schowaj głowę w piasek” — nie jest to najskuteczniejsza strategia rozwiązywania życiowych dylematów, chyba się ze mną zgodzisz?
  • Miłość to najsilniejsze antidotum na lęk. Okazuje się, że miłość ma działanie kojące, o czym przekonałam się sama, gdy pracowaliśmy z najgroźniejszym z lęków — lękiem przed śmiercią. Miłość jest na przeciwległym biegunie względem lęku — otwiera Cię, rodzi zaufanie, uwalnia radość, ma siłę twórczą a nie destrukcyjną, buduje atmosferę bezpieczeństwa czy też spokoju. Ludzie którzy doświadczają głębokiej miłości zamieniają swoje życie w wielkie świętowanie — nie ma tam miejsca na lęki i postawę zachowawczą.
  • Asymiluj zamiast odrzucać. Tomek w naszej pierwszej książce zauważa: „w większości przypadków lęk wiąże się z oceną kogoś lub czegoś — i z odrzuceniem jakiejś rzeczy, człowieka lub zjawiska. Jeśli boisz się liczby 13 — to znaczy, że akceptujesz wszystkie, oprócz tej jednej; 12 i 14 Ci nie przeszkadza, ale 13 jest nie do przyjęcia, więc wzbudza lęk. Jeśli boisz się w pracy jednej osoby: swojego szefa, a jego zachowania przyprawiają Cię o ból brzucha — to znaczy, że innych ludzi i inne zachowania akceptujesz, a jego jednego odrzucasz. Być może powiesz mi, że nie odrzucasz szefa, tylko boisz się, że wyrzuci Cię z pracy — nie zmienia to jednak istoty rzeczy. Po prostu odrzucasz możliwość zmiany pracy w tym momencie; a ten lęk przydaje groźnego charakteru rozmowom z szefem. Jeśli spłacam kredyt hipoteczny i ponad wszystko boję się utraty domu — to znaczy, że spośród różnych opcji życiowych odrzucam tę, w której tracę dom, itd. Nawet jeśli nasz lęk jest bardzo nieokreślony i nie da się pokazać konkretnego obiektu, który go wywołuje — to i tak będziemy to nieokreślone „coś” odrzucać, towarzyszyć nam będzie intensywna chęć pozbycia się tego „czegoś”. Gdyby jednak udało Ci się zmienić nastawienie…”[2]

 

No właśnie zawsze masz przecież wybór czy chcesz podążać za określonymi myślami i emocjami. Nastawienia to konsekwencja tego co robisz ze swoją wolną wolą. Nikt nie każe być Ci niewolnikiem lęku, chyba, że sam dokonasz takiego wyboru. Pamiętaj, że okoliczności nie mają żadnej mocy jeśli Ty im jej nie nadasz. Jeśli na własne życzenie nie uczynisz z życia dramatu może być ono wielkim celebrowaniem. „Nie czyńmy z życia dramatu” — to nasze ulubione powiedzenie z Tomkiem. Bez względu na okoliczności, nie czyniliśmy — z wyboru.

[1] Osho, Radość. poczucie szczęścia, które masz w sobie, Wyd. Czarna Owca. Warszawa 2013, s. 100.

[2] D i T. Skalscy, Egoizm to nie grzech!, Wyd. T-SKALSKI, Katowice 2014, s. 40.

Fragment pochodzi z książki D. Skalska, Egoizm kurs na miłość!

Copyright © by Projekt Egoistka, Katowice 2015