Czy można zmienić się w przeciągu jednego dnia? Sprawdź. - Projekt Egoistka

Czy można zmienić się w przeciągu jednego dnia?

To był piękny letni dzień, spędzaliśmy wakacie w górach. Siedziałam w starym turkoczącym autobusie i wyglądałam przez okno podziwiając dywan słonecznych rzepaków rozlewający się na polach. Z przyjemnością zapadałam się w ciepłe ramię Tomka, który w skupieniu studiował psychologiczną książkę. Z ciekawością zerknęłam przez jego ramię, by sprawdzić co go tak pochłonęło. Analizował model poziomów logicznych Roberta Diltsa. Widziałam jednak wyraźnie, że wszystko w nim buzuje, zapytałam więc: “Kochanie co cię tak zafascynowało?” A on odparł, jakby sam do siebie: “Gdy jesteś gotowy, wystarczy jedna myśl, jedno słowo, a czasem jeden model aby pojawił się impuls do zmiany…” To miało sens. Nie sądziłam jednak, że w tamtej chwili ta wielka, gruntowna zmiana wydarza się w umyśle mojego męża.

Gdy nasz urlop dobiegł końca i wróciliśmy do codzienności, Tomek podjął szereg znaczących decyzji. Postanowił zmienić dietę, zrezygnował z używek, rozpoczął praktykę jogi i medytacji, zapisaliśmy się na kursy świadomego oddychania. To jednak nie koniec szokujących dla mnie wtedy zmian. Tomek zrezygnował z części zajęć na uczelni, szkoleń oraz procesu habilitacji, by mieć czas na rozwijanie własnej firmy szkoleniowej. W tym samym roku wyruszyliśmy w Polskę z pierwszą kampanią uczącą kobiety “Pozytywnego Egoizmu”. Przeczuwałam jednak, że to co wydarzyło się na poziomie zewnętrznym było jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Stopniowo zaczęłam rozumieć, że transformacja mojego męża dotknęła przede wszystkim jego światopoglądu i wartości. W tamtym czasie obserwowałam jak szybko półki w jego domowej bibliotece zapełniają się książkami z dziedziny duchowości; zagościł na nich: Swami Rama, Thích Nhất Hạnh, Dalajlamy, Św. Jan od Krzyża, a później ukochany przez Tomka Ken Wilber, Bruce Lipton, Robert Anton Wilson. Po czasie przeczytałam w jednym z artykułów moje męża:

„Nigdy nie wierzyłem, że słowa — ostatecznie, z punktu widzenia nauki, to tylko zbiory dźwięków lub znaczków na papierze — mają moc transformacji ludzkiego życia. Przez lata pozostawałem empirykiem-racjonalistą i szkoliłem się w sceptycyzmie. Bywało, że zaszczepiałem go innym. Mam wrażenie, że polemiki, w których brałem udział, mogły zachwiać podstawy wiary niejednego „wyznawcy” Na tamtym etapie życia podążałem przez życie uzbrojony w lśniącą broń nieufnego intelektu. Nawet nie zauważyłem, że szlachetne zwątpienie nie tylko oczyszcza pole myślenia, ale też… każdy pogląd ostatecznie pozbawia sensu”.

Zapytałam więc pewnego razu mojego Ukochanego o to co wydarzyło się wtedy w trakcie przejażdżki autobusem. Opowiedział mi, jak analizując model poziomów logicznych, nie tylko zrozumiał ale także poczuł, że jego życie przypomina zjazd po równi pochyłej. Już wcześniej zauważył, że nie ma energii do działania. Dostrzegał, że praca na uczelni i jego codzienne obowiązki są pozbawione głębszego znaczenia. Nie czuł, że się rozwija i wraz z upływem lat miał wrażenie, że piwo, imprezy, szkolenia, hotele i codzienne zwyczajne aktywności pogłębiają jedynie pustkę w jego wnętrzu. Wtedy na wakacjach, trafił na lekturę, która pomogła mu uchwycić i nazwać procesy wewnętrzne, które się w nim działy. Zrozumiał, że toczy się w nim konflikt wewnętrzny: jego życie, sposób funkcjonowania, praca, otoczenie, środowisko nie wyrażają jego wartości, nie mówiąc już o poczuciu głębokiego sensu. Zapytałam wtedy: „A co da ci poczucie sensu?”. Odparł: „Gdy zamykam oczy i zastanawiam się nad sensem swojego życia, prowadzi mnie jeden obraz. Wyobrażam sobie siebie jako rodzaj latarni morskiej. Dzięki opowieściom, które daje ludziom  —  daje im szczególny rodzaj światła…”. Tomek zdecydował, że nie chce uczyć ludzi komunikacji czy negocjacji na szkoleniach. Nie chciał też budzić w nich sceptycyzmu na zajęciach metodologii, pragnął rozpalać w nich ogień pewności, dawać im metody do poszukiwania sensu życia. Miałam łzy wzruszenia w oczach. Zrozumiałam wtedy jak bardzo kocham go i wiedziałam z całą pewnością, że pójdę za nim tą ścieżką.

Widziałam w swoim życiu wiele spektakularnych przemian.

Byłam ich świadkiem w trakcie kursów i spotkań. Co więcej sama przeszłam taką przemianę. Moja droga była inna niż Tomka. Nie słowa lecz doświadczenie przełamało mój wewnętrzny świat. Podobnie jednak jak u niego nie potrzebowałam do tego procesu miesięcy, czy lat. Trwało to jedną chwilę i było konsekwencją zdarzeń z którymi przyszło mi się skonfrontować. Mowa oczywiście o śmierci Tomka i doświadczeniu przemijalności i utraty. Szybkość z jaką przebudował się mój system wartości i światopogląd zadziwiły mnie samą. Obudziłam się następnego dnia, poczułam chłód bijący od pustego miejsca w łóżku i wlewający się do mojego serca. W tamtej chwili wiedziałam, że nic nie będzie już takie samo. Moje życie się zmieniło bo ja się zmieniłam. Proces porządkowania wewnętrznego świata zajął mi więcej czasu niż podjęcie decyzji o tym jak chcę żyć. Nowy światopogląd rodził się w kontakcie z moich nauczycielem i buddyjskimi naukami. Była to jednak naturalna konsekwencja chwili zrozumienia, momentu „Aha” lub też (jak lubił nazywać to Tomek) przesunięcia się kontynentów w mojej głowie. Ląd, który wyłonił się był rozległy, piękny i napawał optymizmem.

Czy więc możliwe jest zmienianie swojego życia w pięć dni?

Tak.

Zmiana bowiem rozpoczyna się od impulsu, który pochodzi z twojego wnętrza. Dopiero później zaczynasz działać i dopasowywać do tej zmiany zewnętrzny świat i swoje warunki. Niestety nie da się tego procesu odwrócić i zmieniając zewnętrzne warunki dokonać transformacji w sobie. Dla przykładu, zmieniając miejsce zamieszkania nie zmienisz swoich emocji. Możesz przez chwilę poczuć radość i świeżość lecz stare stany emocjonalne powrócą gdy tylko przyzwyczaisz się do nowych warunków. Zmieniając parterów nie zmienisz swojej zdolności do kochania lub nie uwolnisz się od poczucia zblokowania w relacji. Przez pierwszy etap zauroczenia na pewno będzie ci łatwo lecz gdy tylko pierwsze zakochanie minie powrócą stare stany kontroli, braku zaufania, lęku czy niezadowolenia. Zmieniając pracę nie sprawisz, że będziesz czuć poczucie sensu i spełnienia. Przez pierwszy okres na pewno twoja fascynacja i zaangażowanie wzrosną jednak gdy tylko przyjdzie rutyna wróci poczucie braku sensu jeśli nie nauczysz się wykonywać pracy z zaangażowaniem i radością. Te zaś zależą od twojego nastawienia do ogólnie pojętej pracy nie zaś od konkretnej sytuacji. Mogłabym mnożyć przykłady jednak jestem pewna, że czujesz już o co w tym procesie chodzi. Jeśli zależy ci na trwałym efekcie zmiana powinna wypłynąć z wnętrza ciebie, być częścią twojego systemu wartości, poczucia tożsamości czy misji życiowej.

Jak napisał Tomek:

„Gdy pojawią się właściwe słowa, gdy padnie właściwe pytanie lub hipoteza — jeśli tylko jesteśmy gotowi — coś wewnątrz nas samo się odzywa i samo odpowiada, niczym zwielokrotnione echo. Fala, która staje się zalążkiem zmiany, musi zacząć się w Twoim sercu; dopiero stąd jest w stanie rozchodzić się coraz szerzej i szerzej, aż obejmie wszystkie uczucia, myśli, przekonania, zachowania, wreszcie innych ludzi, a może nawet cały świat…Gdy proces ten się zacznie, w miejsce wątpienia pojawi się pewność i będzie to ta szczególna, akceptująca pewność człowieka oświeconego, a nie obsesyjne przekonanie fanatyka. Mądrość tak samo jak poczucie sensu i szczęścia płynie zawsze z wnętrza. Moc rozwoju i transformacji leży wewnątrz nas — potrzeba tylko odpowiednio elektryzującego impulsu.”

W trakcie pięciodniowego kursu wyruszasz w podróż w głąb siebie. Dostajesz wiele „elektryzujących impulsów” w postaci pytań, słów, medytacji, sesji wizualizacji, ćwiczeń, które ostatecznie pozwalają ci dotrzeć do skrywanych pragnień, emocji i odpowiedzi z twojego wnętrza. Zaczynasz widzieć jak często słuchałaś opinii innych, żyłaś w oparciu o pożyczone wartości lub też uwierzyłaś w światopogląd rodziców. Być może usłyszysz nawet w których konkretnie sytuacjach wciąż odzywają się w twojej głowie ich głosy.

Niezmiennie zachwyca mnie jak wiele możemy zrobić, zrozumieć, uwolnić, przeżyć gdy tylko skoncentrujemy swoją uwagę.

Przez pięć dni oczyszczamy umysł i serce w przeszkadzających stanów, emocji, koncepcji po to by usłyszeć wewnętrzny głos, który mówi ci w którym kierunku podążyć, jak rozwiązać problem, jak naprawić relację, jak zmienić swoje życie. Stajesz się swoim własnym nauczycielem. Ja prowadzę cię w tym procesie i używam do tego metod, które działają. Jak to się wydarza? Najpierw wyjeżdżasz z domu do miejsca gdzie jest kurs. Warunki, które tam panują sprzyjają koncentracji i skupieniu się na procesie. Następnie w trakcie sesji świadomego oddychania, medytacji, relaksacji uspokajasz umysł i ciało. To pierwszy krok do tego by zatrzymać rozpędzone myśli i niepokój, który się w nas tli. Gdy już czujemy się ze sobą komfortowo opowiadasz mi swoją historię a ja pomagam ci spojrzeć na nią w nowy sposób. Ponieważ nie jestem zaangażowana emocjonalnie w sytuację (tak jak ty) i mam obiektywne spojrzenie mogę to zrobić. Pokazuję ci więc inną perspektywę, nazywam psychologiczne procesy, które się pojawiają, pomagam ci namierzyć twoje emocje i nazwać myśli. W końcu odkrywamy jakie mechanizmy psychologiczne stoją za tym, że czujesz się w określony sposób. Możemy także zrozumieć jakie mechanizmy, pułapki i schematy pojawiły się w ważnych dla ciebie relacjach. W końcu twoje zrozumienie poszerza się a problem wydaje się czymś zupełnie innym niż wydawał ci się gdy jechałaś na kurs. Pracujemy również nad tym by zbudować wspierające nastawienie do sytuacji. Z kursu wyjeżdżasz wyposażona w nową wiedzę na swój własny temat (blokujące przekonania, emocje, ukryte motywy), masz zbudowany plan na przyszłość, pogłębiłaś świadomość siebie, nauczyłaś się technik uspokajania umysłu, których używasz w domu, by kontynuować proces przemiany.

Aby zobrazować korzyści, które płyną z pięciodniowego kursu posłużę się metaforą opowiedzianą przez Swamiego Ramę:

„Wyobraź sobie, że zgubiwszy drogę, znalazłaś się w głębokiej kotlinie, otoczonej stromą skarpą porośniętą gęstwiną drzew i krzewów. Ze wszystkich stron otacza cię las, twoje pole widzenia jest mocno ograniczone. Zastanawiasz się, jak przetrwać, jak zaspokoić swoje podstawowe potrzeby. Martwisz się, czy znajdziesz wodę, pożywienie i schronienie, czy nie zaatakują cię jakieś zwierzęta. Czujesz rozpacz i przerażenie, gorączkowo rozmyślasz, czy kiedykolwiek uda ci się stamtąd wydostać. Zdobywszy się na olbrzymi wysiłek, wspinasz się na wierzchołek skarpy. Zakres twojej świadomości rozszerza się; patrzysz teraz na miejsce, w którym się niedawno znajdowałeś, z dużo dogodniejszego, wyższego punktu obserwacyjnego. Widzisz jak blisko miałeś do strumienia i drzew obsypanych owocami. A przecież wcześniej dla ciebie nie istniały. Głód i niezaspokojone pragnienie wydawały się wtedy realnym zagrożeniem. Jednak patrząc z szerszej perspektywy przekonałeś się, że wcale nie musiałeś się o to martwić. To były problemy zrodzone z twojej wyobraźni, wywołane przez ograniczone pole widzenia.”

Pewnie nurtuje cię pytanie czy wszystko w człowieku można zmienić.

Niektórzy twierdzą, że można zmienić inteligencję, zachowania seksualne, usposobienie i nastrój, a nawet płeć. Inni uważają, że osobowość jednostki jest niezmienna. Otóż profesor psychologii Martin E.P. Seligman uważa, że są obszary, które podlegają naszemu wpływowi i takie, których próba zmiany może okazać się tragicznym w skutkach nieporozumieniem. Aby więc zaoszczędzić twój czas, pieniądze i energię postanowiłam podzielić się z tobą listą obszarów nad którymi możemy pracować z powodzeniem.

Oto oparte na faktach informacje o tym, co można w naszej psychice zmienić [1]

  1. Można się oduczyć wpadania w panikę, ale nie da się tego zrobić środkami farmakologicznymi.
  2. Można kontrolować swoje usposobienie i nastroje, które często niszczą nam zdrowie fizyczne.
  3. Można uleczyć depresję bezpośrednimi zmianami świadomych procesów myślowych, można też pomóc cierpiącej na nią osobie środkami farmakologicznymi, ale z pewnością nie można tego dokonać za pomocą odkrywania przeżyć i urazów z okresu dzieciństwa.
  4. Można się nauczyć optymizmu. Wyuczona umiejętność optymistycznego myślenia pozwala odnosić większe sukcesy w pracy i poprawia zdrowie fizyczne.
  5. Można się nauczyć nowych sposobów reagowania na emocje oraz wykształcić nowe sposoby myślenia.
  6. Można zmienić nawyki mentalne (np. przekonania i oczekiwania) emocjonalne (np. permanentna niezgoda czy wyuczona bezradność) i stworzyć nowy wzór zachowań.

To wystarczy by prowadzić satysfakcjonujące życie, budować zdrowe relacje i odczuwać szczęście.

Jedyne w tym roku pięciodniowe kursy. Zapisy trwają!

ZAPISY na kurs w marcu KLIKNIJ

ZAPISY na kurs w kwietniu KLIKNIJ

ZAPISY na kurs w maju KLIKNIJ

[1] Cyt. za M. E.P. Seligman, Co możesz zmienić a czego nie możesz, Wyd. Media Rodzina