5/100 Bycie - Projekt Egoistka

Jak często zdarza Ci się…

wylać kawę przenosząc ją z kuchni do pokoju? Albo zbiegając po schodach skręcić kostkę? A może przygotowując obiad nie raz obtłukłaś naczynia? Twoi znajomi wiedzą już, że jesteś „niezdarą”, śmiejecie się z tego, a ty sama zaakceptowałaś tę swoją „przypadłość”. Zapewniam Cię, że nie jesteś w tym osamotniona. Nie jest to jednak przejaw osobniczej wrodzonej cechy albo braku jakiegoś genu, lecz pośpiechu i nieuważności.

Na co dzień, w natłoku obowiązków, gdy chcemy przyśpieszyć działanie, w nasze postępowanie wkrada się „bylejakość”. Poza drobnymi stratami w kuchennej zastawie tracimy coś znacznie cenniejszego. Pozbawiamy się przyjemności, którą możemy czerpać z wykonywania tych prostych i pozornie nic nieznaczących czynności, które jednak składają się na naszą codzienność.

Jeden z mistrzów Thich Nhat Hanh w książce „Cud uważności” pisze, że parzenie herbaty, zmywanie naczyń czy mycie zębów może zamienić się w medytację, prowadzącą do pełniejszego i lepszego bycia i życia.

Twój codzienny trening “Bycia”

W zen pełna koncentracja na pojedynczym działaniu nazywa się ichigyo-zammai. To stan w którym nie rozpraszasz się myślami, planami, przyszłością czy przeszłością. Jesteś obecna w „tu i teraz” w danej chwili, roztapiasz się w niej. I nie jest to jednak stan bierności, lecz aktywności każdej komórki Twojego ciała!

Pełna koncentracja i roztopienie w każdej wykonywanej czynności powoduje, że osiągasz lepsze wyniki. Nie chodzi o to, że nic nie robisz, lecz o to, że robisz to wolniej, a przez to stwarzasz sobie możliwość by doświadczyć „przepływu”. Wyniki badań Mihaly Csikszentmihalyi’ego (profesora Uniwersytetu Chicago) nad “przepływem – procesem całkowitego zaangażowania w życie” – jednoznacznie potwierdzają, że najlepsze chwile naszego życia nie zdarzają się w momentach bierności. Najlepsze chwile są wtedy, kiedy ciało lub umysł napięte są do ostatecznych granic, w dobrowolnym wysiłku, by wykonać coś trudnego i wartościowego. Gdy w pełni koncentrujemy swoją uwagę w wyznaczonym punkcie –  stwarzamy coś co psychologia nazywa “optymalnym doświadczeniem”. Dla dziecka może to być położenie drżącymi paluszkami ostatniego klocka na wysokiej wieży. Dla pływaka, próba pobicia własnego rekordu, a dla skrzypka opanowanie skomplikowanej etiudy. To chwile w których jesteśmy obecni w pełni.

bycie

Zadania domowe

  1. Praktykuj ichigyo-zammai.

Jak praktykować ten stan?

Dla przykładu opiszę instrukcję dla porannego prysznica. Gdy tylko uchwycisz idee, resztę czynności będziesz w stanie odtworzyć sama.

  • Odkręć wodę i stań pod prysznicem.
  • Zamknij oczy i wsłuchaj się w szum wody, w kropelki obijające się o brodzik; co jeszcze słyszysz, gdy stoisz pod prysznicem?
  • A teraz otwórz oczy i rozejrzyj się dokładnie, co widzisz? Parującą wodę, kropelki na drzwiach; co jeszcze znajduje się w Twoim otoczeniu?
  • Poczuj zapach mydła i szamponu, określ go: jaka to nuta zapachowa?
  • A na koniec (dla wielu to najtrudniejsza część…): odkręć zimną wodę i zdecydowanymi ruchami oblej nią całe ciało, zaczynając od stóp. Wytrzymaj co najmniej 30 sekund, spróbuj się nie naprężać, ale rozluźnić. (Możesz przełączyć się na powrót na ciepłą wodę i znów polać zimną; dobrze jest powtórzyć cały proces 3-4 razy). Co czujesz oblewając się lodowatą wodą? Szok? Przyjemność? Może masz dreszcze albo odczuwasz pieczenie z zimna? Jak zmieniają się te odczucia?
  • Wycierając się ręcznikiem, zauważ: jest miękki czy szorstki; chciwie wchłania wodę czy nie chce jej przyjąć?

Postaraj się w podobny sposób doświadczać innych prozaicznych czynności poranka, jak picie kawy czy mycie zębów. Ćwicz swoją uważność i pracuj nad wyostrzeniem zmysłów przez cały dzień. Jadąc do pracy postaraj się zarejestrować jak najwięcej zaskakujących szczegółów. Wracając do domu obserwuj co się dzieje w Twoim ciele po całym dniu. Gotując zwracaj uwagę na to co wkładasz do garnka, komponuj potrawy świadomie. Każda czynność może przynieść Ci satysfakcję, to zależy od Twojego nastawienia. Postaraj się podchodzić do codziennych zadań tak, jakbyś robiła je po raz pierwszy: z pełnym zaangażowaniem i energią.

2. Praktykuj codzienne “znikanie”.

Wypróbuj jedną z najstarszych technik medytacji, którą stosuje się nadal w niektórych klasztorach Tybetu: po prostu „Zniknij”. Usiądź w spokojnym miejscu, możesz też wykonać medytację w wannie podczas kąpieli w ciepłej wodzie. Zacznij głęboko oddychać, wsłuchaj się w rytm oddechu. A teraz zacznij sobie wyobrażać, że znikasz. Poczuj to jak Twoje ciało rozpuszcza się w wodzie lub w powietrzu, stajesz się lekka i niewidzialna. A teraz przyjrzyj się jak wygląda świat, gdy już Cię nie ma, gdy jesteś przeźroczysta. Na jedną sekundę spróbuj po prostu nie być. Gdy poczujesz, że bez Ciebie świat sobie radzi, poznasz co to znaczy być naprawdę wolną. Przez tę sekundę wszystko dzieje się bez Ciebie. A teraz „wróć do siebie” i powoli wstań.

3. Praktykuj świadomy oddech.

Codziennie znajdź kilka chwil na to, by usiąść i pooddychać głęboko i przeponowo. Zapewne nie zdziwi cię to, że bez jedzenia można przetrwać kilka tygodni, a nawet miesięcy, bez wody – kilka dni, a bez powietrza – najwyżej parę minut! Oddech to podstawowa funkcja życiowa. Dzięki temu procesowi nie tylko dostarczamy życiodajnego tlenu do każdej ze stu pięćdziesięciu bilionów komórek naszego ciała, ale też z wydychanym powietrzem usuwamy około 70 proc. szkodliwych toksyn! Oddychamy wszyscy, przy czym większość z nas przez większość czasu wykonuje tę czynność automatycznie – i całe szczęście, że mamy tutaj tego autopilota, bo pewnie nieraz oddychanie musiałoby poczekać, aż załatwimy jakieś ważniejsze sprawy. Jednak oparcie się na automacie zaprojektowanym do potrzeb innych czasów oznacza, że szybko pojawiają się złe nawyki i oddychamy niedbale, nieprawidłowo! Nie na darmo przezorna natura pozostawiła nam możliwość świadomej kontroli oddechu (o ileż trudniej świadomie kontrolować trawienie czy na przykład ruchy robaczkowe jelit!). Nauka technik oddechowych może przynieść ogromne korzyści – na poziomie fizycznym i psychicznym – w znacznym stopniu poprawiając komfort życia. Świadome oddychanie to podstawowy sposób osiągania stanu harmonii i relaksu, redukowania poziomu stresu czy poprawiania koncentracji. Buddyjscy mnisi twierdzą, że umiejętność oddechu przeponowego jest kluczem do długiego życia i zdrowia.

Technika oddechowa “Bądź jak waza”

Rozłóż matę na podłodze i przygotuj książkę formatu A5 ważącą jakieś pół kilograma. Połóż się na macie i zamknij oczy. Ręce połóż wzdłuż ciała spodem dłoni do góry. Niech Twoje ciało leży rozluźnione. Jeśli czujesz napięcie w którejś z części ciała, rozluźnij ją. Na brzuchu połóż książkę. Weź głęboki wdech do przepony, w taki sposób aby książka uniosła się do góry na wysokość kilku centymetrów w stosunku do stanu wyjściowego. Wstrzymaj powietrze na cztery sekundy a następnie wypuść je swobodnie — książka powinna opaść w dół wraz z twoim rozluźniającym się brzuchem. I ponownie weź głęboki wdech. Wyobraź sobie, że twoje ciało jest jak waza, a powietrze jak woda, która ją wypełnia. Skoncentruj całą uwagę na oddechu. Poczuj jak przepływa po całym ciele, jak twój brzuch się wypełnia powietrzem niczym wodą, a książka podnosi do góry. Następnie poczuj jak powietrze z ciebie wypływa i łączy się z oceanem na zewnątrz. Staraj się nie myśleć o niczym. Jeśli jednak w tym czasie w twojej głowie będą pojawiać się myśli, to też w porządku, pozwól im swobodnie płynąć. Nie koncentruj się na nich. Nie złość się na siebie za to, że się pojawiły. Nie staraj się ich odgonić. Niech sobie będą, twoi cisi towarzysze. Jednak ty całą uwagę skup na powietrzu, które wdychasz i wydychasz. Powtarzaj cykl „wdech – zatrzymanie – wydech” przez 10 minut.

4. Przyjmij “zasadę klepsydry”

Koncentruj się tylko na jednej rzeczy w danym momencie. Można to obrazowo określić jako zasadę klepsydry – w tej wersji przedstawiał ją na przykład Dale Carnegie w pouczającej książce Jak przestać się martwić i zacząć żyć. Mogłaby ona ochronić niejedno zdrowie, i to tak fizyczne, jak i psychiczne. A oto rada wojskowego lekarza, która podobno uratowała Carnegiemu życie: „Chcę, abyś traktował swoje życie jak klepsy­drę. W górnym pojemniku klepsydry znajdują się tysiące ziarenek piasku i wszystkie one wolno przesączają się przez wąski kanalik do dolnego naczy­nia. Ani ty, ani ja nie możemy przyspieszyć przepływu piasku. Przez kanalik w jednej chwili zawsze będzie przechodzić tylko jedno ziarenko, chyba że zepsuje­my klepsydrę. I ty, i ja, i wszyscy inni ludzie są jak ta klepsydra. Kiedy zaczynamy dzień, czekają nas ty­siące spraw, które tego dnia musimy załatwić. Ale jeśli nie załatwimy ich jedna po drugiej, wolno i spokojnie, podobnie jak ziarenka piasku przesypują się w klepsydrze, z pewnością zniszczymy swoją fizyczną i psychiczną strukturę.”

Pamiętaj: tzw. podzielność uwagi to mit. Poza realizowanymi bezmyślnie nawykami nasza uwaga jest niepodzielna – jeśli próbujemy zrobić kilka rzeczy równocześnie, możemy ją tylko przerzucać z kąta w kąt czy też od jednego zadania do drugiego. To zawsze oznacza stratę energii i nigdy nie pozwala na stuprocentową koncentrację!

Posumujmy: bycie to stan umysłu polegający na świadomej obecności w każdym z działań, które podejmujesz – nawet wtedy gdy pozornie nie robisz nic. To styl bycia i życia. To codzienny wybór.