4/100 Bliskość - Projekt Egoistka

O kobiecie, która “straciła duszę”

Barbara w wyniku poważnego wypadku samochodowego doznała obrażeń mózgu i pomimo, że fizycznie wróciła do sprawności stała się inną osobą — ściślej mówiąc — stała się bezduszna. „Gdybym miała ująć to słowami, powiedziałabym, że straciłam duszę” — zwierzyła się swojemu terapeucie — Danielowi Siegelowi — do którego zgłosiła się na terapię cała rodzina Barbary. „Co to znaczy?” — dociekał profesor psychiatrii. Pacjentka odpowiedziała, że w zasadzie czuje się dobrze poza tym, że jest wewnętrznie pusta. Po wypadku nie tylko Barbara miała problem, jej siedmioletnia córka Leanne w wyniku schorzenia matki i niemożności kontaktu z nią, sama odmówiła kontaktu ze światem i zamilkła na wiele miesięcy. Rodzina opowiadała, że Barbara większość czasu przesiadywała z kamienną twarzą. Nawet wtedy gdy dzieci przychodziły by się do niej przytulić, odgrywała znany schemat zachowań — brała dziecko na kolana i kładła mu rękę na nodze — czyniła to jednak beznamiętnie i bez matczynego ciepła — była jak automat.

Powyższy przypadek skłonił profesora psychiatrii do wnikliwego zbadania problemu. W swojej książce Psychowzroczność opisuje jak zgłębiając funkcje uszkodzonego ośrodka mózgu pacjentki — kory przedczołowej — zauważył podobieństwo pomiędzy zachowaniem Barbary i jej córki a klasycznym eksperymentem od dawna prowadzonym przez naukowców…

Zachowaj kamienną twarz…

Eksperyment polega na tym, że kładzie się w łóżeczku czteromiesięczne niemowlę a na wprost niego sadza się matkę, która na dany sygnał ma przestać komunikować się z dzieckiem — nie wolno jej przekazywać dziecku żadnych werbalnych ani pozawerbalnych sygnałów, ma zachować „kamienną twarz”. W tym czasie naukowcy obserwują co dzieje się z dzieckiem. W ciągu pierwszych trzech minut próbuje ono nawiązać kontakt z mamą, gaworzy, uśmiecha się i stara się zwrócić na siebie uwagę. Jednak matka siedzi niewzruszona. Po dłuższej chwili obojętności dziecko zaczyna się denerwować: płacze i szarpie swoje ubranko — widać, że cierpi. Jego próby nawiązania relacji z matką przeradzają się w ból i odrzucenie — niemowlak zaczyna wkładać sobie do ust rączkę albo gryźć ubranko. Często w tym momencie badacze lub rodzice przerywają eksperyment, gdyż jest zbyt dotkliwy. Chociaż niekiedy ciągnie się do momentu w którym dziecko daje za wygraną i popada w stan apatii, przestaje nawiązywać kontakt ze światem zewnętrznym, co dla obserwatora wygląda jak depresja.

Potrzebujesz “dostrojenia”

Dzięki połączeniu wielu faktów i naukowych odkryć dotyczących funkcji kory przedczołowej — najbardziej ludzkiej części naszego mózgu — Siegel postawił tezę, że na poziomie mózgu mamy zakodowaną potrzebę „dostrojenia” — polegającą na nawiązaniu bliskiej relacji z innymi ludźmi.

Równowaga naszego wewnętrznego świata zostaje zaburzona jeśli nie możemy harmonijnie dostroić się do innych ludzi. To odpowiedź na to dlaczego siedmioletnia córka Barbary popadła w depresję. Nie była w stanie nawiązać bliskiej emocjonalnej relacji ze swoją mamą. Obraz ciepłego i bliskiego kontaktu, który zachował się w jej mózgu nie przystawał do obecnego obrazu relacji z Barbarą. To zaburzyło równowagę na poziomie psychofizyczny u Leanne.

Czy to nie jest wspaniała informacja, że na poziomie biologicznym mamy zaprogramowaną bliskość emocjonalną? Jesteśmy do niej powołani już w momencie narodzin. Skoro to prawda, jak to się dzieje, że z biegiem lat – gdy dorastamy – nasze zdolności dostrojenia słabną a nasze relacje stają się nieautentyczne?

Oddzielenie się

Dzieję się tak w wyniku pewnego złudzenia… otóż  zachowujemy się tak jakbyśmy byli oddzieleni od całego świata. Jesteśmy my i cała reszta. My jesteśmy kimś przez duże „K” — kimś godnym, odpowiedzialnym, wartościowym — zaś inni są kimś przez małe „k” — są niegodni, lekkoduszni, bezwartościowi. Albo też wręcz odwrotnie. My jesteśmy słabi i malutcy a inni są silni i potężni. Wszystko zależy od tego czy doskwiera Ci „nabrzmiałe ego” czy „niedorozwinięte ego”. Ego jest strukturą, która wydziela nas ze świata. Do chwili gdy około trzeciego roku życia po raz pierwszy powiemy „nie!” jesteśmy całkowicie rozpuszczeni w otoczeniu. Nasi rodzice są dosłownie przedłużeniem nas samych. Jesteśmy jednością bowiem nie ma jeszcze w nas bytu, która podpowiada nam co należy do nas a co do reszty.

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek czuć absolutną jedność z kimś innym?

Pamiętam jak w trakcie kursu oddychania nauczyciel poprosił byśmy usiedli naprzeciw siebie w rzędzie, a następnie spoglądając sobie głęboko w oczy powtarzać następującą frazę: „jestem tobą”. Mieliśmy to wykonywać tak długo aż nasz umysł zmęczy się na tyle by przyjąć to stwierdzenie bez wewnętrznego chichotu, negacji i krytyki. Po kilkunastu minutach spoglądania w oczy nieznajomych i powtarzania, że jesteśmy sobą, zaczynało się czuć coś co można porównać do stanu medytacji. Gdy ustąpiło zmieszanie i nerwowość pojawiało się wzruszenie. Wiele osób miało łzy w oczach oraz bardzo prawdziwe i szczere spojrzenie. To niezwykłe, ale podziały naprawdę znikały!

Niedawno prowadząc szkolenie dla wysoko postawionych urzędników zadałam nietypowe ćwiczenie. Uczestnicy mieli podejść do siebie, uścisnąć dłoń i powiedzieć „Cieszę się, że tu jesteś”. Niesamowite rzeczy działy się na sali! W ramach tego projektu w warsztatach wzięło udział siedemdziesiąt dorosłych osób na wysokich stanowiskach państwowych. Ku mojej radości nie było ani jednej osoby, która odmówiłaby wzięcia udziału w ćwiczeniu a nawet więcej niektórzy zaczęli się przytulać a na sali zapanowała atmosfera ogólnej radości i entuzjazmu!

Spójrz na innych bez uprzedzeń

Gdy choćby przez chwilę spojrzysz na innych bez uprzedzeń, gdy uda Ci się znieść granice, które sam ustanowiłeś w ramach własnych przekonań, gdy zbliżysz się do przestrzeni serca — poczujesz jaką energię życiową, mogą dać relacje z innymi ile twórczej mocy wprowadza bliskość.

Pojawia się pytanie: skoro z bliskości z ludźmi płynie tak wiele potencjalnych korzyści, co nas powstrzymuje przed zniesieniem granicy ja-inni?

Główną blokadą są przekonania, które zalęgły się w naszej głowie — jak echo minionych doświadczeń szepcą: „doznałam tyle krzywdy od innych, nie chcę znowu cierpieć” „ludzie są nieuczciwi i podli„, „to piękna bajka lecz życie ją weryfikuje” lub „dokonałam złego wyboru partnera, z tą osobą się nie da!”.

To wszystko są próby zabezpieczenia Ciebie przed otwarciem się.

Stoi za nimi mylne przekonanie, że ludzie są źli, niedojrzali, niewłaściwi, niezmienni. Gdy uświadomisz sobie, że to pułapka mentalna, która generuje zakłócenie umysłu, zobaczysz rzeczy i ludzi takimi jacy są a nie takimi jakimi widzi je Twój mózg w wyniku uprzednich doświadczeń.

Nie ma nic stałego

Skoro życie jest ciągłą zmianą a my jesteśmy częścią życia to sami również ulegamy zmianie, czyż nie? Na jakiej więc podstawie zakładasz, że to iż ktoś wczoraj zachował się w określony sposób gwarantuje, że dzisiaj zrobi to samo? Wszak w każdej sekundzie życia wszystko dojrzewa: ludzie, przyroda. Nawet w tym co pozornie martwe zachodzi ciągły ruch atomów — zmienia się więc nawet kamień. Co dopiero ludzie, którzy posiadają świadomość! Zwróć uwagę, że ruch także dokonuje się w Tobie. Zgodzisz się chyba ze mną, że możesz inaczej zareagować na podobne zdarzenie, będąc w innym nastroju. Więcej — możesz podobną sytuację (np. powtarzający się w związku konflikt) zobaczyć diametralnie inaczej!

Mieliśmy z Tomkiem tradycję, której przestrzegaliśmy z żelazną konsekwencją. Gdy pojawiał się konflikt miedzy nami, szliśmy do dwóch osobnych pokoi i siadaliśmy na poduszkach medytacyjnych, przez 10 minut koncentrując uwagę na oddechu. Po upływie tego czasu wychodziliśmy z pokoi i uwierz mi, widzieliśmy coś zupełnie innego niż kilkanaście minut wcześniej! Nawet nie pamiętaliśmy przedmiotu sprzeczki. Czyżbyśmy aż tak zmienili się pod wpływem oddychania i siedzenia? Owszem.

bliskość

Od stanu Twojego umysły i Twego wnętrza zależy obraz, który widzisz.

Porzuć złudzenia — obraz, który pada na siatkówkę Twojego oka nie jest tym, który widzisz. Nim obraz dotrze do Ciebie jest obrabiany przez mózg w którym następuje filtracja informacji. Mózg wyszukuje odpowiednią nazwę dla tego co właśnie zobaczyłeś. Dla przykładu zamiast zobaczyć grymas na twarzy, wyraz oczu lub określony gest swojego rozmówcy Ty widzisz, że ktoś jest agresywny czy złośliwy. Czy rozumiesz już, że obserwujesz własną interpretację a nie faktyczne zdarzenie? Umiejętność widzenia rzeczy jakimi są, czyli w istocie odklejanie się od własnych interpretacji, to sztuka nieuprzedzonej obserwacji, którą praktykuje się w Tao.

Obserwuj bez nazywania. Dostrzegaj bez oceniania. Spoglądaj bez komentowania.

Gdy widzisz motyla, ptaka czy psa masz ich po prostu widzieć a nie komentować w głowie „widzę motyla, o widzę ptaka, o pies zjadł robaka”. Ta paplanina w Twojej głowie to właśnie przyczyna tzw. natłoku myśli.

Wewnętrzny monolog przyczyną oddzielenia

Jedna z moich dobrych znajomych ma ciekawą zdolność — wciąż omawia to co robi. Gdy umówiliśmy się pewnego razu na wspólne gotowanie, ze zdziwieniem odkryliśmy, że Zosia nawet na sekundę nie milknie… „Tomek usiądzie tutaj. Tak, dobrze. Dagmara już dostała swoją porcję, teraz jeszcze muszę zrobić herbatę…” Niekończący się monolog. Mój dziadek, który również często mówił do siebie zapytany o to z kim rozmawia odpowiadał: „z mądrym człowiekiem!”.

Ja również jakiś czas temu zauważyłam u siebie pewną przypadłość. Zaobserwowałam, że gdy mam coś wykonać — zwykłe codzienne czynności np. opłaty, listę zakupów, porządki — to nim przystąpię do działanie, godzinę wcześniej powtarzam na głos listę rzeczy do zrobienia. Następnie po upływie trzydziestu minut nadal nie przystępuję do działania, lecz ponownie „napominam siebie” co powinnam zrobić. Gdy wreszcie przychodzi moment wykonania zadanie odkrywam, że już mi się nie chce albo, że jestem znudzona lub zmęczona tą rzeczą. Być może te również masz takie doświadczenia.

Zupełnie jakby znajdowały się we mnie dwie Dagmary, które prowadzą dyskusję — pierwsza przydziela zadanie drugiej. Druga zaś, czując się przymuszana do działania — na przekór nie słucha pierwszej Dagmary i prokrastynuje obowiązki coś na kształt znanego powiedzenia „na złość mamusi odmrożę sobie uszy”.

“Oddzielenie osobowości”

To zjawisko „oddzielenia osobowości” fantastycznie ilustruje Stanisław Lem w swych Dziennikach gwiazdowych. Główny bohater Ijon Tichy — gwiezdny podróżnik — wpada w pętlę czasoprzestrzenną z której nie może się wydostać. Z przerażeniem odkrywa, że na pokładzie jego statku, z dnia na dzień, przybywa Ijonów Tichych. Jest więc Ijon poniedziałkowy i Ijon wtorkowy, w środę pojawia się środowy, zaś w piątek jest już pięciu Tichych! Podróżnik nie ma pojęcia który z nich jest właściwym Ijonem — to znaczy tym pierwotnym sprzed nieszczęśliwego zdarzenia z pętlą czasoprzestrzenną. Ponad to każdy z Tichych chce czegoś innego, twierdzi, że jest prawdziwy i okłada poprzedniego patelnią po głowie! Istny Armagedon!

Być może Ty również na swoim własnym pokładzie masz nadmiar siebie, z różnych okresów życia i chwil. Jesteś Ty gdy miałeś lat dziesięć ze swoimi wspomnieniami i przekonaniami a także Ty zdradzony przez żonę oraz Ty, który niewłaściwie zachowałeś się w stosunku do dziecka, a także Ty trzydziestoletni, który rozumie już więcej i boi się mniej. Pojawia się istotne pytanie kto zarządza tą menażerią? A także towarzyszące mu zagadnienie: czy masz osobistą moc by scalić rozczłonkowane części swojej osobowości? Ijon Tichy poradził sobie z sobą samym, wydostając się z pętli czasoprzestrzennej. Wtedy, natychmiast zredukował się do siebie jednego. Ty również możesz to zrobić.

Utknąłeś w pętli czasu

Twoje oddzielenie pojawia się ponieważ Ty również utknąłeś w pętli czasu — w przeszłości lub przyszłości. Wszystkie Twoje uprzedzenia, lęki, nawyki i przekonania biorą się z czasu minionego lub przyszłego. Jeśli jednak uda Ci się wydostać do teraźniejszości — scalisz swoją osobowość. W „teraz” jesteś bowiem tylko „ty doświadczający” zmysłami rzeczywistości. Pomyśl przez chwilę, czy da się coś powąchać z wczoraj lub posmakować z jutra? Jedząc wczorajszą kanapkę nadal nie doświadczasz smaku z wczoraj lecz doświadczasz smaku dokładnie w chwili gdy konsumujesz kanapkę!

Zatem podsumujmy:

  1. Równowaga naszego wewnętrznego świata zostaje zaburzona jeśli nie możemy harmonijnie dostroić się do innych ludzi.
  2. Przeszkodą na drodze do dostrojenia czyli bliskości jest złudzenia oddzielenia się od siebie, innych, świata.
  3. Jeśli na swej drodze chcesz uniknąć zakłócenia „oddzielenia” od siebie samego (aż dziw bierze, że nie skutkuje ono masową schizofrenią…) i od innych — nie próbuj przywiązywać się do rzeczy, obrazów i poglądów na swój temat i na temat innych ludzi. Za chwilę będziesz bowiem kimś innym w innym miejscu i czasie.
  4. Aby doświadczyć bliskości z innymi najpierw doświadcz bliskości ze sobą!